sobota, 11 maja 2013

Rozdział II


Płakałam.... byłam załamana.... a na samą myśl o moim byłym miałam lekkie mdłości...

-Tak w ogóle to jestem Louis... Louis Tomlinson, ale możesz mi mówić Lou... - powiedział dumnie brunet.

- A ja Nicole.... Nicole Gray...- powiedziałam wciąż mając łzy w oczach...

- Wiem może to tak troszkę nie wypada,ale muszę to zrobić - na te słowa Tomlinson lekko mnie przytulił , gdy nasze ciała się stykały czułam przyjemny dreszcz.. to było dla mnie całkiem nowe odczucie... nigdy nic podobnego nie czułam.Po chwili Lou wtulił się we mnie... poprawka to chyba ja w niego! Zresztą nieważne...
Boże co ja w ogóle mówię... wczoraj rozstałam się z miłością mojego dotychczasowego życia a teraz co? siedzę sobie na ławce w parku wtulona do jakiegoś nieznajomego chłoptasia i jest mi z tym dobrze.?
Tak nie może być.! muszę się od niego odczepić.! przecież ja go w ogóle nie znam.! -pomyślałam.
Na te myśl szybko się od niego 'odkleiłam' i szybko się pożegnałam,wstałam z miejsca po czym ruszyłam powoli w stronę domu... po chwili usłyszałam wołanie.To był Louis. Zatrzymałam się. Chłopak podbiegł do mnie.
- A dałaby mi panna swój numer.?- zapytał robiąc słodką minkę:
 Nie mogłam się powstrzymać. Uległam mu. Podyktowałam znany mi ciąg cyfr i znowu ruszyłam w stronę domu. Oczywiście nie obeszło się bez tak zwanego przez niego przytulaska . To było słodkie. On był słodki. W niczym nie dorównywał mojemu byłemu chłopakowi.Dobry byłby z niego przyjaciel. Bo mam taką malutką iskierkę nadziei że może kiedyś będziemy przyjaciółmi.
20 minut później: 
 Wróciłam do domu. Przywitałam się z mamą.Poczochrałam młodszą siostrę-Jane.Zostałam wyłaskotana przez Matt'a i wreszcie wylądowałam w moim ulubionym miejscu w domu ,czyli u nas na stryszku. Jest taki mały pokoik,pusty,z wielkim oknem z którego widać cały Londyn. Uwielbiam tam siedzieć. Patrzeć na te wszystkie  wspaniałe miejsca. Między innymi: Tower Bridge,Big Ben, Pałac Buckingham,London Eye i Tower of London. Jest tak tam pięknie.Cieszę się że tu mieszkam,że poznałam dzisiaj Louis'a,że mam wspaniałe przyjaciółki: Amy i Alex. Chyba lepsze kontakty mam z tą drugą.Chociaż kocham je obie jak własne siostry. Co chwile do oczu napływały mi kolejne łzy... wszystko mi przypominało o Nim. O Jacobie. Włączyłam laptopa na pulpicie tapeta z NIM. dzwonił mi telefon tapeta zgadnijcie z kim.? Oczywiście z Jacobem. Z tym cholernym bydlakiem. Nie nawiedzę go.! Jak on mógł mi to zrobić.? Byliśmy razem 1,5 roku.  A On co.? Tak po prostu wskoczył pierwszej lepszej lafiryndzie do łóżka.?Przekreslił to wszytko ot tak.?! I nawet nie zadzwonił.! Nie przeprosił.! Nie mówiąc już o tym,żeby  starać się żebym mu przebaczyła.! Nic zero reakcji.! A może tak mu z tym dobrze.? Może On mnie w ogóle nie kochał.? Może był ze mną z przymusu.? Może nie chciał być sam.? Albo nie chciał żeby się z niego śmiali .? Nie wiem. I PEWNIE TEGO SIĘ JUŻ NIE DOWIEM.... szkoda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz