wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział I

Siedziałam sama i postanowiłam,że puszczę sobie muzykę. Jak zawsze był to rap.! Siedziałam tak i nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam w mojej jasnej,miękkiej żółto-niebieskiej pościeli...

Pewnie bym dalej spała,ale nagle poczułam leki powiew wiatru,lekki?! Co ja gadam?!

To był podmuch,ziąb...chłód. Powoli uniosłam moją ciężką powiekę i jak zawsze mądra ja... zostawiłam otwarte okno na całą noc! Gdy otwarłam oczy było jeszcze zimno i troszkę ciepło i pochmurno. Zresztą jak prawie zawsze w Londynie. Spojrzałam na zegarek obok była 7:30 p.m

Dla mnie to jeszcze środek nocy..... Postanowiłam ruszyć mój gruby tyłek i zamknąć okno. Za oknem malował się piękny krajobraz jeszcze śpiącego miasta. Już miałam zamknąć okno, ale ujrzałam tam pięknego chłopaka pff..... mężczyznę. Był to piękny brunet...o niebiesko-zielonych tęczówkach... można było w nich utonąć... miał on lekki zarost...aaa... i widać było że ma gust bo był ubrany w białą bluzkę w czerwone paski ,czerwone converse i niebieskie ''rybaczki''

Po paru minutach otrząsnęłam się i zrozumiałam że za długo już na niego patrzę i po cichu zamknęłam okno. Potem postanowiłam iść do parku. Po cichutku zeszłam na dół po mych krętych,długich i dębowych schodach. Zrobiłam sobie na szybko tosty i wycisnęłam mój ulubiony pomarańczowy sok. Założyłam krótkie miętowe converse i płaszcz:

  Wyszłam przed dom i wolnym krokiem podążyłam przed siebie.. nie wiedziałam gdzie idę,moje nogi same mnie wiodły... szłam z dobre 20 minut. Nawet nie czułam zmęczenia. Kiedy byłam tuz przy niskiej i dość kolorowej fontannie na środku parku,postanowiłam usiąść na pobliskiej ławce. Przyglądałam się temu pięknemu widokowi. Siedziałam i czułam jak powoli moje oczy zaczynają się szklic a następnie słona ciecz zaczyna spływać po moich policzkach. Czułam się samotna....niekochana... i wyprana z uczuć.!dosłownie...

Nagle poczułam czyiś dotyk na moich włosach.! Szybko podniosłam głowę i zobaczyłam GO.! To był ten są, chłopak co go rano widziałam...

- weź ta łapę... - warknęłam z sarkazmem.

- nie bój się...-powiedział przystojniak z powaga w głosie.

Pospiesznie wstałam z wcześniejszego miejsca pfff.. wstałam zaczęłam pędzić jakby goniło mnie co najmniej stado mamutów...

Odbiegłam kawałek i usiadłam na innej ławce. Siedziałam tam dłuższy czas. Gdy nagle usłyszałam ciepły,słodki a zarazem poważny ton. Znałam go już.! Tak wiem to znowu ON.!

- Przepraszam że cie wystraszyłem...-powiedział słodko nieznajomy.

- Zostaw mnie.! Po co mnie goniłeś?! Po co tu ze mną siedzisz?! Czemu do mnie podszedłeś?!- powiedziałam ze łzami w tęczówkach.

- Wszystko ci wytłumaczę …. tylko nie płacz... masz tu chusteczkę- odpowiedział mi brunet i wyciągnął ze spodni biały materiał.

- Okej dzięki- rzuciłam i z obojętnością popatrzyłam w jego oczy. - No mów-dodałam.

- No dobra to tak: spacerowałem po parku i zobaczyłem piękną dziewczynę,samą w parku i do tego płakała jak znam życie przez jakiegoś dupka. Postanowiłem podejść i zagadać a dalej już sama wiesz...

- Weź mnie zostaw człowieku! Czy to w ogóle jesteś normalny.?!Podchodzisz do nieznajomej dziewczyny.! Zaczynasz do niej gadać?! Głaskasz ją po głowie?! Potem biegniesz za nią przez pół parku ?!- wykrzyczałam prosto w jego buźkę.

- No bo wiesz...- zaczął niepewnie przystojniak.- bo ja nie mogę patrzeć jak jak kobieta płacze... jeszcze taka ślicznotka!- to ostanie powiedział niesłyszalnie ale ja i tak usłyszałam...Moje kąciki ust nieświadomie uniosły się do góry.

- tsa... ślicznotka... jasne.. jakbym była naprawdę śliczna .. to on... by mi tego nie zrobił!!!- ledwie to z siebie wykrztusiłam po czym wybuchłam płaczem....













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz