Siedziałam
sama i postanowiłam,że puszczę sobie muzykę. Jak zawsze był to
rap.! Siedziałam tak i nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam w mojej
jasnej,miękkiej żółto-niebieskiej pościeli...
Pewnie bym dalej spała,ale
nagle poczułam leki powiew wiatru,lekki?! Co ja gadam?!
To był
podmuch,ziąb...chłód. Powoli uniosłam moją ciężką powiekę i
jak zawsze mądra ja... zostawiłam otwarte okno na całą noc! Gdy
otwarłam oczy było jeszcze zimno i troszkę ciepło i pochmurno.
Zresztą jak prawie zawsze w Londynie. Spojrzałam na zegarek obok
była 7:30 p.m
Dla mnie to jeszcze środek
nocy..... Postanowiłam ruszyć mój gruby tyłek i zamknąć okno.
Za oknem malował się piękny krajobraz jeszcze śpiącego miasta.
Już miałam zamknąć okno, ale ujrzałam tam pięknego chłopaka
pff..... mężczyznę. Był to piękny brunet...o niebiesko-zielonych
tęczówkach... można było w nich utonąć... miał on lekki
zarost...aaa... i widać było że ma gust bo był ubrany w białą
bluzkę w czerwone paski ,czerwone converse i niebieskie ''rybaczki''
Po paru minutach
otrząsnęłam się i zrozumiałam że za długo już na niego patrzę
i po cichu zamknęłam okno. Potem postanowiłam iść do parku. Po
cichutku zeszłam na dół po mych krętych,długich i dębowych
schodach. Zrobiłam sobie na szybko tosty i wycisnęłam mój
ulubiony pomarańczowy sok. Założyłam krótkie miętowe converse i
płaszcz:
Wyszłam przed dom i wolnym krokiem podążyłam przed
siebie.. nie wiedziałam gdzie idę,moje nogi same mnie wiodły...
szłam z dobre 20 minut. Nawet nie czułam zmęczenia. Kiedy byłam
tuz przy niskiej i dość kolorowej fontannie na środku
parku,postanowiłam usiąść na pobliskiej ławce. Przyglądałam
się temu pięknemu widokowi. Siedziałam i czułam jak powoli moje
oczy zaczynają się szklic a następnie słona ciecz zaczyna spływać
po moich policzkach. Czułam się samotna....niekochana... i wyprana
z uczuć.!dosłownie...
Nagle poczułam czyiś
dotyk na moich włosach.! Szybko podniosłam głowę i zobaczyłam
GO.! To był ten są, chłopak co go rano widziałam...
- weź ta łapę... -
warknęłam z sarkazmem.
- nie bój
się...-powiedział przystojniak z powaga w głosie.
Pospiesznie wstałam z
wcześniejszego miejsca pfff.. wstałam zaczęłam pędzić jakby
goniło mnie co najmniej stado mamutów...
Odbiegłam kawałek i
usiadłam na innej ławce. Siedziałam tam dłuższy czas. Gdy nagle
usłyszałam ciepły,słodki a zarazem poważny ton. Znałam go już.!
Tak wiem to znowu ON.!
- Przepraszam że cie
wystraszyłem...-powiedział słodko nieznajomy.
- Zostaw mnie.! Po co mnie
goniłeś?! Po co tu ze mną siedzisz?! Czemu do mnie podszedłeś?!-
powiedziałam ze łzami w tęczówkach.
- Wszystko ci wytłumaczę
…. tylko nie płacz... masz tu chusteczkę- odpowiedział mi
brunet i wyciągnął ze spodni biały materiał.
- Okej dzięki- rzuciłam
i z obojętnością popatrzyłam w jego oczy. - No mów-dodałam.
- No dobra to tak:
spacerowałem po parku i zobaczyłem piękną dziewczynę,samą w
parku i do tego płakała jak znam życie przez jakiegoś dupka.
Postanowiłem podejść i zagadać a dalej już sama wiesz...
- Weź mnie zostaw
człowieku! Czy to w ogóle jesteś normalny.?!Podchodzisz do
nieznajomej dziewczyny.! Zaczynasz do niej gadać?! Głaskasz ją po
głowie?! Potem biegniesz za nią przez pół parku ?!- wykrzyczałam
prosto w jego buźkę.
- No bo wiesz...- zaczął
niepewnie przystojniak.- bo ja nie mogę patrzeć jak jak kobieta
płacze... jeszcze taka ślicznotka!- to ostanie powiedział
niesłyszalnie ale ja i tak usłyszałam...Moje kąciki ust
nieświadomie uniosły się do góry.
- tsa... ślicznotka...
jasne.. jakbym była naprawdę śliczna .. to on... by mi tego nie
zrobił!!!- ledwie to z siebie wykrztusiłam po czym wybuchłam
płaczem....


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz