sobota, 20 lipca 2013

Rozdział VIII




zadzwonił mój przeklęty telefon.Lou momentalnie się ode mnie odsunął a ja mogłam odebrać wibrujące urządzenie.Okazało się,że dzwoniła Alex.Nie odebrałam.Szybko wystukałam na klawiaturze telefonu:
Sory Alex nie mogę teraz jestem z Lou...
- Nie odbierzesz?- z rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka.
- To nic ważnego- powiedziałam ukazując moje zagłębienia w policzkach.
- To na czym skończyliśmy ? - powiedział brunet i podszedł do mnie. Lekko się pochylił i szybkim ruchem zachłannie wpił w moje suche usta.W tym momencie czułam dziwne uczucie w moim brzuchu.Jakby coś mnie łaskotało od środka.Było to wspaniałe uczucie zwane motylkami w brzuchu.
- Ja..ja przepraszam- szepnął chłopak i zbierając okulary przeciwsłoneczne wybiegł z sali.Byłam szczęśliwa a zarazem smutna.To pierwsze dlatego że chciałam aby mnie pocałował,ale nie wiem czy On tego chciał.Teraz już sama nie wiem czy dobrze zrobiłam odwzajemniając pocałunek.Miałam nadzieję,że chłopak się nie zraził i, że się jeszcze pokaże u mnie. Cały czas rozmyślałam nad tamtą sytuacją.Z tego jakże fascynującego zajęcia wyrwało mnie ciche stukanie w moje szpitalne drzwi.
-Proszę - odparłam. Po chwili moim oczom ukazał się blondynek z niebieskimi paczadełkami. Zajął miejsce koło mnie.
-Hej pamiętasz mnie?- zapytał bblondyn
- Niestety nie- odparłam chłopakowi
-Byłem tu u ciebie wczoraj z Louisem.- powiedział blondyn i wreszcie mnie olśniło.
-No tak przepraszam cię bardzo.-powiedziałam lekko ziewając.To z nim wczoraj przegadałam połowę dnia. On jest bardzo miły.Wiem też,że lubi sobie pojeść.Choć wcale na takiego nie wygląda. Jest chudy.Opowiadał mi o Louisie i o reszcie chłopców Liam'ie Zayn'ie i Harry'm . Z tego co wiem to Harry ma burzę loków na głowie. Liam nie lubi łyżek.Zayn się non stop przegląda w lusterku i ma dziewczynę Perrie. Opowiadała mi dużo o Lou.Już wiem czemu On często nosi szelki lub paski.Po prostu je uwielbia.
 Za niedługo będę musiała zamieszkać z piątką tych wariatów. 

Szczerze mówiąc to nie wiem czy to będzie dobre dla mojej psychiki.Jakoś to przeżyję chyba...
Po miłej pogawędce z Niall'em wpadła reszta czyli Zayn Harry Liam brakowało tylko Lou. 
- hej piękna nie bój się twój ukochany będzie pobiegł tylko po gazety i takie tam...- powiedział Harold wyszczerzając się i ukazując dołeczki. 
- Mój kto przepraszam?- zapytałam i rzuciłam najbliższą poduszką w Harrego stojącego przy drzwiach.
Niestety ofiara się odsunęła a drzwi otworzyły i przedmiotem dostał bogu ducha winny Tomlinson.
- Co za miłe powitanie powiedział Louis odkładając poduszkę na bok i wręczając mi ogromny bukiet  róż.
- A większego w kwiaciarni nie mieli ?- zapytałam ze smutkiem w głosie.
-Był.Już pędze -zaśmiał się Lou i wstawił kwiaty do wody.







piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział VII

Wstałem narzuciłem kurtkę,ubrałem czarne vansy a na nos założyłem czarne okulary  i ruszyłem w stronę szpitala.Po około trzydziestu minutach byłem na miejscu.
Z kwiatkami ruszyłem do sali Nicole.
- Hej maleńka to dla ciebie -przywitałem się i wręczyłem dziewczynie mały bukiecik zółtych tulipanów.
- Hej dziękuję Lou, ale nie trzeba było- powiedziała zadowolona dziewczyna.
-Oj trzeba trzeba. Hmm może te walizki dam pod łóżko?
-Dobry pomysł.- odpowiedziała Nicole. -No jak byś był taki kochany.- dodała ze śmiechem dziewczyna.
-no jasne że jestem kochany,ale poproszę buziaka w policzek.- powiedziałem i zadziornie się wyszczerzyłem.
- No, ale nie wiem czy zasłużyłeś- powiedziała brunetka gdy odstawiłem walizki pod łóżko.
- Ani na jednego?- zapytałem ze smutną minką.
- No dobra- odpowiedziała Nic i przybliżając się do mnie lekko cmoknęła mój policzek.
-Okej bo się jeszcze zarumienisz- zaśmiała się dziewczyna- to ja idę po wypis, a potem odwieziesz mnie do domu?-zapytała z nadzieją w głosie.
- Chyba sobie kpisz, że ja Cię zostawię samą jeszcze trochę słabą w domu.Jedziesz do Nas i koniec.-powiedziałem prawie na jednym wdechu.
-Ale...-zaczęła Nic.
- Nie ma żadnego ale! teraz zmiataj po ten wypis!-zawołałem uradowany.
-No okej - powiedziała dziewczyna i zniknęła mi z pola widzenia.
Walizki zaniosłem do samochodu i wróciłem po dziewczynę.Po chwili czekania zza grubych drewnianych drzwi wychyliła się szczupła i piękna brunetka  z którą udałem się do mojego samochodu.


                                                        ****OCZAMI NICOLE****
Patrzyłam z fascynacją na Louisa, który poważny prowadził jego nowy samochód.Był w tedy taki męski a zarazem poważny i słodki.Jego tęczówki były jak ocean zalewający napływającą falą uczuć.
Był taki troskliwy.Troszczył się o mnie jak byłam w szpitalu razem z jego przyjaciółmi.Tylko ten z lokami chyba Harry traktował mnie inaczej niż Oni był jakiś nieobecny nieśmiały.
Chyba wreszcie zdołałam poczuć co to jest miłość. Zaczęłam wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia i w przeznaczenie.Wiem też, że będzie mi ciężko mieszkać z nim pod jednym dachem i udawać,że jest mi obojętny.Będę musiała jakoś wytrzymać.Na pewno mu nie powiem.Przynajmniej nie teraz.
Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się pod ogromna willą. Louis nacisnął pilot i brama powolutku się otwierała. Patrzyliśmy sobie w oczy.Po chwili Lou się do mnie przysunął.
Czułam jak wali mi serce z sekundy na sekundę co raz szybciej i mocniej.Nasze twarze się stykały.Gdy nagle zawibrował mi telefon.Chłopak się ode mnie odsunął i ruszył w stronę wielkiego garażu.
Pięć minut później stałam przed dużymi dębowymi drzwiami. Po chwili otworzył nam Zayn ,który automatycznie się we mnie  wtulił.Potem to samo zrobił Niallem z Liamem. Louis zaprowadził mnie do pokoju w którym miałam się na razie zatrzymać
Był piękny.Miał szary kolor ścian . Na środku wielkiego pokoju stało duże białe łóżko z niebieskimi elementami.Po obu stronach łóżka stała szafka nocna z lampką.Była tam też duża szafa z ubraniami.Za widocznymi na zdjęciu drzwiami była ogromna garderoba.Całość wyglądała bardzo przytulnie.



- Podoba się ?-zapytał chłopak.
-Pewnie.Jest śliczny.-powiedziałam i rzuciłam się na łóżko a chłopak zamknął drzwi.
Po chwili chłopak położył się koło mnie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Kiedy nagle nasze usta złączyły się w pocałunku. Jego malinowe usta delikatnie a zarazem zachłannie pieściły moje usta.
Gdy nagle ...


czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział VI


W końcu chłopak poznając mnie zgodził się.Po 20 minutach byłem pod dużym śnieżnobiałym budynkiem z masą okien zwanym szpitalem. Już chciałem biec,ale chłopak poprosił mnie o autograf. Nie miałem czasu,ale zgodziłem się. Szybko na niebieskiej kartce nabazgrałem moje imię i nazwisko.Wbiegłem do szpitala. Od razu udałem się na salę Nicole.Nie było jej tam.Po chwili niska brunetka oznajmiła że została przeniesiona na inną salę.Do niej może wchodzić tylko personel.Zrezygnowany chciałem odejść,ale ta sama osoba zaprowadziła mnie do sali. Po jakimś czasie wszedłem  do sali ukochanej w stroju lekarza. Za mną stała pielęgniarka gdyby się coś działo. Podszedłem do Nicole. Była bardzo blada i piękna.Nie kontaktowała. Powoli złapałem jej rękę.
- Nicole jesteś silna. Poradzisz sobie.Jestem przy tobie. Wszystko będzie dobrze. Kocham cię.Nawet nie wiesz jaka jesteś dla mnie ważna.Obudź się.Ucałowałem ją tylko w policzek i wyszedłem. Drzwi od windy zamykały się a moim oczom ukazała się ta sama pielęgniarka. Krzyczała do mnie że się obudziła. W ostatnim możliwym momencie wyskoczyłem z windy. Wpadłem jak poparzony do sali, w której leżała Nic.
- Jak tylko pan wyszedł otworzyła oczy.Cały czas wołała Lou.
-Dziękuję.
- Zostawię państwa samych.
Wszedłem wgłąb sali i znów zobaczyłem Nic.chyba spała znowu spała. Odwróciłem się i chciałem wyjść.
- Zostań- wychrypiała Nic.
- Myślałem że śpisz - powiedziałem zajmując wskazane miejsce.
Długo rozmawialiśmy z Nicole. Potem pożegnałem się całując ją w czoło i poszedłem do pokoju lekarskiego pogadać z lekarzem.Okazało się, że nic jej nie jest i jutro może wyjść.A pogorszyło się bo pielęgniarka podała lek na, który dziewczyna jest uczulona.Podziękowałem lekarzowi i pojechałem wcześniej zamówioną taksówką do domu. Po osiągnięciu celu zapłaciłem kierowcy i udałem się do budynku. W kuchni siedział Niall. Musiałem z kimś pogadać. Tym razem to był On. Chociaż zawsze to był Hazza ,ale teraz to się niestety pozmieniało.To On się zmienił.Jest jakiś nieobecny.Całymi dniami Go nie ma.A jak już książę łaskawie zjawi się w domu to zazwyczaj z jakąś panienką na jedną noc.Nigdy taki nie był. Zawsze był w porządku w stosunku do kobiet. Zmienił się.Uważa się za króla świata i najseksowniejszego faceta na świecie.Co noc udaje się do klubu.Zaciąga pierwszą lepszą panienkę do łóżka.Po czym zostawia ją w swoim pokoju i wychodzi nad ranem gdy tamta jeszcze śpi.Nie powiem zajebista metoda.To nie może być tak bez powodu.On nie mógł się aż tak zmienić. Coś się musiało stać.Tylko co? - z moich przemyśleń wyrwał mnie Niall.
- hej kopciuszku obudź się to koniec bajki.
-Niall ja muszę pogadać.
Przyjaciel zaprowadził mnie do swojego pokoju.Po chwili rozmowy wyciągnął whisky.Wiedział że nie umiem tak na sucho,że nie lubię mówić o swoich problemach.Nie powiem trochę byliśmy wstawieni.
Dzień później:
Wstałem z ogromnym bólem głowy.Zawsze jak się napiję to dzień później strasznie się czuję.Na dodatek nie spałem w swoim łóżku i nie byłem w swoim pokoju. Po chwili zrozumiałem, że jestem w pokoju Niallera.Popatrzyłem na zegarek 10.00 za godzinę mam być po Nic. a ja jeszcze się nie zacząłem zbierać.Szybko pobiegłem do siebie do pokoju po ubrania. Potem poszedłem wziąśc prysznic.Ubrałem się i zbiegłem na dół.Tam jeszcze nikogo nie było. Jak zawsze. Nasz dom jest "używany" od 12.00 do 03.00. Zrobiłem śniadanie i poszedłem obudzić chłopaków. Najpierw wszedłem do Liam'a ale jego już nie było.Danielle. Następnie do Zayn'a. Tak samo.Perrie. Potem Niall. Ten akurat był.Wstał i nawet zaczął sprzątać.Na końcu Harry. O dziwo był.Ten miał w dupie to co do niego mówię nawet nie ruszył się z miejsca.Gdy zszedłem na dół tam wszystko błyszczało. Niall to jednak jest niezastąpiony. Oczywiście dostał nagrodę.Kupiłem mu 20 paczek żelków i 20 lizaków. Ucieszył się,a ja mogłem w spokoju jechać po Nic.
-----------------------------------------------
Hje :) Co tam u was ?
Nic.- skrót od Nicole :)
Rozdział nudny... jak mój każdy.... -_-

środa, 5 czerwca 2013

Rozdział V

Paparazzi zaczęli biec w naszą stronę, a ja zacząłem biec w kierunku samochodu, z dziewczyną na rękach.Próbowałem się przedrzeć przez ten tłum,aby dobiec do wyznaczonego miejsca. Po chwili z pomocą reszty chłopaków i Gemmy siedzieliśmy już w samochodzie, w drodze do  szpitala . Oczywiście przed odjazdem zrobiono nam z tysiąc zdjęć. Po drodze pozostałej piątce opowiadałem całą tą historie z Nicole od początku.Chyba pierwszy raz tak uważnie a zarazem poważnie mnie słuchali.
Na końcu tej historii mnie rozgryźli. Wywnioskowali,że kocham Nicole. Tu akurat mieli rację. Nie chciałem się przyznać. Odrazu zacząłem zaprzeczać. Próbowałem po prostu wybić im to z głowy.
Nie chciałem żeby wiedzieli. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Może za jakiś czas. Po około 20 minutach byliśmy na miejscu. Wszyscy szybko wbiegliśmy do szpitala. Liczyła się każda minuta. W dużej zielonej sali czekała na nas młoda kobieta,chyba lekarka. Pozwoliła wejść tylko mi, a reszta musiała czekać na korytarzu. Po dokładnym zbadaniu Nicole pani doktor wystawia diagnozę. Okazało się,że na szczęście to ze stresu,przemęczenia i głodu,ale nie jest do końca tak kolorowo.Podobno dziewczyna jest w dobrym stanie,ale niestety w każdej chwili może być GORZEJ. Powiedziała też,że jest słaba i że mogę tylko chwilę z nią pobyć.Umówiłem się z Gemmą i chłopakami,że chwilkę przy niej posiedzę a Oni poczekają w aucie. Popchnąłem wielkie masywne drzwi.W środku sali na długim łóżku leżała bardzo blada Nicole. Spała. Usiadłem obok niej i złapałem ją za rękę.
Chyba nawet tego nie czuła.To pewnie działanie leków. Siedziałem tak wpatrzony w nią jak sroka w kość. Po chwili przysunąłem się bliżej i ucałowałem ją w rękę, którą cały czas trzymałem.Brunetka powoli otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie i cicho wyszeptała moje imię.
- Ci.... Nicole cichutko jestem przy tobie.- powiedziałem i poprawiłem grzywkę opadającą na jedno oko dziewczyny. Posiedziałem przy niej jeszcze jakiś czas i udałem się do samochodu. W miarę szybko dotarliśmy do domu Mamy Harrego. Swoją drogą to bardzo miła ,czuła i troskliwa osoba. Mieszka Ona w domu w Holmes Chapel wraz ze swoim partnerem Robinem i córką Gemmą. Mama Harrego ugotowała przepyszny obiad. Chwilę porozmawialiśmy z rodziną Harrego i wróciliśmy do domu. Niall odrazu poszedł  sobie po coś do jedzenia, bo podobno był strasznie głodny. Harry był jakiś nieobecny. W ogóle prawie się do nikogo nie odzywał .Jak tylko wszedł to pobiegł do salonu. Włączył sobie telewizor a chwilkę potem usnął. W drodze do domu próbowałem rozmawiać z Harrym,ale nie chciał za bardzo.Daddy umówił się z Dan. Ja poszedłem do Nialla i słuchałem jak brzdąka na gitarze, przegryzając żelki.Po chwili wpadł do pokoju Nialla Zayn krzyczac:
- On chce mnie zabić!! On. Prostownica.!- krzyczał przerażony Zayn.
- Kto? i czemu? - zapytałem przyjaciela.
- On jest zły!-powtarzał co chwilę Malik.
- K***a ale kto?- zapytałem troszkę wkurzony.
- Harry! musicie mi pomóc!- krzyczał uciekający Zayn.
 Z nimi wszystkimi to jak z dziećmi, nie wiem jak Liam z nami wytrzymuje.! No bo ja tez czasami zachowuje się jak małe dziecko.
- A co z tego będę miał.?- zapytałem Zayna.
- kilogram marchewek - odpowiedział szybko Malik.
-trzy,albo nigdzie sie nie ruszam.!- krzyknąłem.
- Niech ci będzie.!- tym razem krzyknął Zayn.
Popatrzyłem na Nialla. Wkroczyliśmy do akcji. W połowie zabawy zadzwonił mi telefon. Na wyświetlaczu był jakiś nie znany mi numer. Odebrałem.Dzwoniła pielęgniarka,że z Nicole jest gorzej.Nie myślałem długo. Wybiegłem z domu w tym czym stałem,czyli czarnych rurkach,białej bluzce w czerwone paski i vansach.Szybko wpadłem do samochodu. Próbowałem ,ale jak na złość nie chciał odpalić. Jechał samochód. Nie myśląc wybiegłem na drogę. Wbiegłem mu prosto przed maskę. Bo wiedziałem,że inaczej się nie zatrzyma. Jechał nim dość młody mężczyzna. Zaczął na mnie krzyczeć. Nie słuchałem go. Ja tylko chciałem być jak najszybciej w szpitalu. Przy Nicole.

czwartek, 23 maja 2013

Rozdział IV

Po jakimś czasie podjechała długa,czarna limuzyna. Wysiadło z niej kilku chłopaków.Dość wysoki blondynek ze ślicznymi niebieskimi tęczówkami:

 nieco wyższy brunet o oczach brązowych bardzo przemawiających oczach:
  potem chłopak o czarnych włosach I dużych czekoladowych oczach:
a na końcu nie ja nie wierzę to... jest.... To jest ON.!! jak mu tam było... LOUIS!
to On... ten chłopak z parku.! Chyba mnie zauważył .! Natychmiast ruszyłam z miejsca,zamknęłam oczy i zaczęłam iść.Co raz szybciej,co chwilę  słyszałam jak ktoś mnie wołał.
Ten ktoś miał na imię Lou.! Nie chciałam go widzieć.! Znać.! Po tej wymianie telefonami a w zasadzie to ich numerami, przepisaliśmy całe kolejne dnie.Był dla mnie najważniejszą osobą w tamtym czasie...Był moim chyba jedynym przyjacielem.Nie licząc Alex i Amy...
a Ja mu zaczęłam zwierzać się z wszystkiego.Zaufałam mu. A on co?
nawet mi nie powiedział że jest gwiazdą.!
Kiedyś wyciągnął mnie do klubu. Pytałam czy jest sławny bo masa ludzi robiła nam zdjęcia,ale on oczywiście zaprzeczał . Powiedział że nawet NIE UMIE ŚPIEWAĆ.Co raz więcej słonych kropel spływało po moich policzkach... obraz coraz bardziej się zamazywał... widziałam wszystko jak przez mgłę... Rano nic nie jadłam.Robiło mi się coraz bardziej gorąco, ale nie mogłam się teraz zatrzymać nie mogłam dać mu tej satysfakcji.! nie odwrócę się!  Nie pozwolę żeby znowu ktoś mnie zranił... drugi raz się nie dam...!!!Od tej pory będę wredna.Odkocham się ! Żaden facet już nie złamie mojego serca! Nie ma tak łatwo! Czułam jak powoli tracę siły... jak kręci mi się w głowie...
 **** OCZAMI LOUISA ****
Zadzwonił Harry. Był w parku z Gemmą.Zostali "zaatakowani" przez tłumy fanów i paparazzich,więc szybko się zebraliśmy.Oczywiście  nie mogło się obyć bez przynajmniej pięciu minutowego stania Zayn'a przed lustrem.... Niall'a który musiał zapakować do kieszeni przynajmniej 5 paczek żelków.. więc ja szybko złapałem trzy marchewki i wybiegłem z domu.Tak w sumie to jeden ogarnięty dziś był Liam.On od razu wpakował się do samochodu.
Wszyscy w miarę szybko wskoczyliśmy do czarnego vana  i po 15 minutach byliśmy w Central Parku. Harry jak zwykle robił słodką minkę,ale biedna Gemma stała troszeczkę osłupiona,ale starała się być szczęśliwa jak zawsze.
Pierwszy wysiadł Zayn potem Liam,Niall no i  Ja.
Najpierw lekko oślepił mnie blask fleszyi zagłuszyły piski i pytania.Gdy wreszcie mogłem coś zobaczyć zauważyłem JĄ! Nicole.! Była taka piękna.!wyglądała jakby zobaczyła co najmniej ducha! Ale w sumie to ja jej się nie dziwie. Przecież okłamałem ją, a w sumie to ja uważam że nie umiem śpiewać,ale w jakimś stopniu muszę ładnie śpiewać że mnie wzięli ..Zaczęła płakać.Po czym uciekać.!Ja gdy zobaczyłem Jej łzy, moje mimowolnie napłynęły mi do oczu.Najpeirw jak debil pozwoliłem jej uciekać, a potem krzyczałem... wolałem... a Ona nic! Dalej biegła przed siebie jak zahipnotyzowana. Po paru krokach zachwiała się i upadła.! To był najstraszniejszy moment w moi całym życiu.Zacząłem pędzić ile tylko miałem sił w nogach.Jak dobiegłem Ona była już blada i nie kontaktowała. To było dla mnie straszne.! Uklęknąłem i wziąłem Nicole na ręce.Czułem się za razem strasznie i bardzo przyjemnie. Strasznie bo się o Nią bardzo bałem, a przyjemnie bo trzymałem na rękach dziewczynę którą kocham JAK JEJ NIE BĘDZIE TO MÓJ ŚWIAT JUŻ NIE BĘDZIE ISTNIAŁ.!!! BEZ NIEJ!!wiem to trochę chore znamy się zaledwie od miesiąca,ale ją kocham! zakochałem się w niej! od pierwszego wejrzenia.J to wszytko przeze mnie...Jezu co ja w ogóle gadam.!Ona zemdlała a nie. coś gorszego... Nic jej nie będzie.!NIE MOŻE! 
Z Nią będzie wszystko okej. Musi! Ja Ją  KOCHAM ! wszytko będzie dobrze... będziemy szczęśliwi... I Ona będzie moja.Będziemy bardzo się kochać... będziemy mieć spore szczęście.. weźmiemy ślub... będziemy mieć gromadkę dzieci....
Mówią ,że kochając marzy się o przyszłości... i tak jest chyba też  w moim przypadku.
Czemu marzenia nie mogą się spełniać?-moje przemyślenia zakończyłem na tych słowach. 
Z każdą sekundą czułem co raz większy strach o nią. Bałem się co będzie dalej

czwartek, 16 maja 2013

Rozdział III

Wpadłam do domu jak opętana,rzuciłam się na łózko i po chwili obserwowałam mój jakże ciekawy biały sufit.Postanowiłam na poprawę humoru wyciągnąć z szafy moją starą gitarę. Zawsze tak robiłam jak miałam gorszy dzień. Po 15 minutach brzdąkania zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiła się  Alex. Kocham ją jak siostrę :).
- hej słonko-usłyszałam  głos przyjaciółki.
- no hej- odpowiedziałam jej.
- zakupy? za godzinę.? - zapytała Alex.
- sory ale nie dziś.... wiesz.... Jacob.... :(- na te słowa od razu posmutniałam....
- No to widzimy się za godzinkę w centrum handlowym- powiedziała Alex.
- ale...- zaczęłam, ale nie mogłam skończyć, bo usłyszałam dźwięk zakończonego połączenia.
Musiałam się zbierać..... powoli podreptałam w stronę łazienki i wskoczyłam pod zimny prysznic. To było to czego było mi dziś potrzeba... potem wyszorowałam ząbki, rozczesałam moje kręcone kłaki, prze prostowałam prostownicą i ubrałam się w to:
Po zjedzeniu obiadu,ruszyłam w umówione miejsce.Czekałam na Alex z 15 minut i w końcu księżniczka się zjawiła.Po chwili ruszyłyśmy w stronę H&M'u i kilku innych sieciówek .
Kupiłam chyba z połowę dostępnych tam bluzek. Uwielbiam zakupy mogłabym cały czas tylko kupować i kupować i kupować... Potem pobiegłyśmy do pobliskiej cukierni a potem do Starbucksa .
Potem znów wróciłam do domu i zatopiłam się w muzyce lecącej z mojego Ipoda . Koło pierwszej w nocy poszłam się umyć. Wykąpana  i w piżamce siedziałam jeszcze na Facebooku i takich tam....
Nie pamiętam kiedy odpłynęłam do "krainy Morfeusza". 
Kiedy się obudziłam miałam laptopa na mych kolanach. To cud że on nie spadł. Poszłam po coś do picia.Potem posiedziałam jeszcze troszkę na fb ,tt i takich tam... 
Następnie postanowiłam pójść do parku tego co wczoraj. Spacerowałam z półgodziny i rozmyślałam nad tym jak mogłam być z takim kimś... ohydnym, nieczułym i chyba nigdy tak na prawdę nie kochającym mnie chłopakiem.Wstąpiłam jeszcze do Starbucksa , wzięłam kawę i wybiegłam.Chodziłam powoli uliczkami Londynu.Mijałam tam różnych ludzi.Każdy z nich się gdzieś spieszył. Czułam jakby tylko dla mnie w tamtym momencie czas się zatrzymał.Natknęłam się na tłum piszczących dziewczyn i jednego chłopaka z jakąś dziewczyną. Otoczeni Oni byli tłumem jak za pewne zrozumieliście fanek. Był to wysoki brunet o brązowych oczach . Koło Niego  stała dość wysoka brunetka o jasnych oczach. Roiło się też tam od tłumów paparazzich więc stwierdziłam że to ktoś ważny...
Postanowiłam postać z nimi chwilkę i zobaczyć jak rozwinie się sytuacja....
Po chwili podjechała długa,czarna a za razem ekskluzywna limuzyna...
Kto to będzie.? Czy go /ich lub nią/nie  znam? Czy wszystko będzie okej?Czy pogodzę się z Jacobem? Tego ostatniego bardzo bym chciała ale RACZEJ się to nie stanie, ale nigdy nic nie wiadomo.! Nie jestem pewna czy znowu chciałabym z Nim być ! Chyba nie po tym co mi zrobił ...Trzeba wierzyć w cuda.. Trzeba patrzeć na każdy dzień jak na nowe szanse...Bo kolejny dzień przynosi nam nowe szanse i ... nowe możliwości...Trzeba wierzyć że nie skończy się tak jak zawsze...

sobota, 11 maja 2013

Rozdział II


Płakałam.... byłam załamana.... a na samą myśl o moim byłym miałam lekkie mdłości...

-Tak w ogóle to jestem Louis... Louis Tomlinson, ale możesz mi mówić Lou... - powiedział dumnie brunet.

- A ja Nicole.... Nicole Gray...- powiedziałam wciąż mając łzy w oczach...

- Wiem może to tak troszkę nie wypada,ale muszę to zrobić - na te słowa Tomlinson lekko mnie przytulił , gdy nasze ciała się stykały czułam przyjemny dreszcz.. to było dla mnie całkiem nowe odczucie... nigdy nic podobnego nie czułam.Po chwili Lou wtulił się we mnie... poprawka to chyba ja w niego! Zresztą nieważne...
Boże co ja w ogóle mówię... wczoraj rozstałam się z miłością mojego dotychczasowego życia a teraz co? siedzę sobie na ławce w parku wtulona do jakiegoś nieznajomego chłoptasia i jest mi z tym dobrze.?
Tak nie może być.! muszę się od niego odczepić.! przecież ja go w ogóle nie znam.! -pomyślałam.
Na te myśl szybko się od niego 'odkleiłam' i szybko się pożegnałam,wstałam z miejsca po czym ruszyłam powoli w stronę domu... po chwili usłyszałam wołanie.To był Louis. Zatrzymałam się. Chłopak podbiegł do mnie.
- A dałaby mi panna swój numer.?- zapytał robiąc słodką minkę:
 Nie mogłam się powstrzymać. Uległam mu. Podyktowałam znany mi ciąg cyfr i znowu ruszyłam w stronę domu. Oczywiście nie obeszło się bez tak zwanego przez niego przytulaska . To było słodkie. On był słodki. W niczym nie dorównywał mojemu byłemu chłopakowi.Dobry byłby z niego przyjaciel. Bo mam taką malutką iskierkę nadziei że może kiedyś będziemy przyjaciółmi.
20 minut później: 
 Wróciłam do domu. Przywitałam się z mamą.Poczochrałam młodszą siostrę-Jane.Zostałam wyłaskotana przez Matt'a i wreszcie wylądowałam w moim ulubionym miejscu w domu ,czyli u nas na stryszku. Jest taki mały pokoik,pusty,z wielkim oknem z którego widać cały Londyn. Uwielbiam tam siedzieć. Patrzeć na te wszystkie  wspaniałe miejsca. Między innymi: Tower Bridge,Big Ben, Pałac Buckingham,London Eye i Tower of London. Jest tak tam pięknie.Cieszę się że tu mieszkam,że poznałam dzisiaj Louis'a,że mam wspaniałe przyjaciółki: Amy i Alex. Chyba lepsze kontakty mam z tą drugą.Chociaż kocham je obie jak własne siostry. Co chwile do oczu napływały mi kolejne łzy... wszystko mi przypominało o Nim. O Jacobie. Włączyłam laptopa na pulpicie tapeta z NIM. dzwonił mi telefon tapeta zgadnijcie z kim.? Oczywiście z Jacobem. Z tym cholernym bydlakiem. Nie nawiedzę go.! Jak on mógł mi to zrobić.? Byliśmy razem 1,5 roku.  A On co.? Tak po prostu wskoczył pierwszej lepszej lafiryndzie do łóżka.?Przekreslił to wszytko ot tak.?! I nawet nie zadzwonił.! Nie przeprosił.! Nie mówiąc już o tym,żeby  starać się żebym mu przebaczyła.! Nic zero reakcji.! A może tak mu z tym dobrze.? Może On mnie w ogóle nie kochał.? Może był ze mną z przymusu.? Może nie chciał być sam.? Albo nie chciał żeby się z niego śmiali .? Nie wiem. I PEWNIE TEGO SIĘ JUŻ NIE DOWIEM.... szkoda...

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział I

Siedziałam sama i postanowiłam,że puszczę sobie muzykę. Jak zawsze był to rap.! Siedziałam tak i nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam w mojej jasnej,miękkiej żółto-niebieskiej pościeli...

Pewnie bym dalej spała,ale nagle poczułam leki powiew wiatru,lekki?! Co ja gadam?!

To był podmuch,ziąb...chłód. Powoli uniosłam moją ciężką powiekę i jak zawsze mądra ja... zostawiłam otwarte okno na całą noc! Gdy otwarłam oczy było jeszcze zimno i troszkę ciepło i pochmurno. Zresztą jak prawie zawsze w Londynie. Spojrzałam na zegarek obok była 7:30 p.m

Dla mnie to jeszcze środek nocy..... Postanowiłam ruszyć mój gruby tyłek i zamknąć okno. Za oknem malował się piękny krajobraz jeszcze śpiącego miasta. Już miałam zamknąć okno, ale ujrzałam tam pięknego chłopaka pff..... mężczyznę. Był to piękny brunet...o niebiesko-zielonych tęczówkach... można było w nich utonąć... miał on lekki zarost...aaa... i widać było że ma gust bo był ubrany w białą bluzkę w czerwone paski ,czerwone converse i niebieskie ''rybaczki''

Po paru minutach otrząsnęłam się i zrozumiałam że za długo już na niego patrzę i po cichu zamknęłam okno. Potem postanowiłam iść do parku. Po cichutku zeszłam na dół po mych krętych,długich i dębowych schodach. Zrobiłam sobie na szybko tosty i wycisnęłam mój ulubiony pomarańczowy sok. Założyłam krótkie miętowe converse i płaszcz:

  Wyszłam przed dom i wolnym krokiem podążyłam przed siebie.. nie wiedziałam gdzie idę,moje nogi same mnie wiodły... szłam z dobre 20 minut. Nawet nie czułam zmęczenia. Kiedy byłam tuz przy niskiej i dość kolorowej fontannie na środku parku,postanowiłam usiąść na pobliskiej ławce. Przyglądałam się temu pięknemu widokowi. Siedziałam i czułam jak powoli moje oczy zaczynają się szklic a następnie słona ciecz zaczyna spływać po moich policzkach. Czułam się samotna....niekochana... i wyprana z uczuć.!dosłownie...

Nagle poczułam czyiś dotyk na moich włosach.! Szybko podniosłam głowę i zobaczyłam GO.! To był ten są, chłopak co go rano widziałam...

- weź ta łapę... - warknęłam z sarkazmem.

- nie bój się...-powiedział przystojniak z powaga w głosie.

Pospiesznie wstałam z wcześniejszego miejsca pfff.. wstałam zaczęłam pędzić jakby goniło mnie co najmniej stado mamutów...

Odbiegłam kawałek i usiadłam na innej ławce. Siedziałam tam dłuższy czas. Gdy nagle usłyszałam ciepły,słodki a zarazem poważny ton. Znałam go już.! Tak wiem to znowu ON.!

- Przepraszam że cie wystraszyłem...-powiedział słodko nieznajomy.

- Zostaw mnie.! Po co mnie goniłeś?! Po co tu ze mną siedzisz?! Czemu do mnie podszedłeś?!- powiedziałam ze łzami w tęczówkach.

- Wszystko ci wytłumaczę …. tylko nie płacz... masz tu chusteczkę- odpowiedział mi brunet i wyciągnął ze spodni biały materiał.

- Okej dzięki- rzuciłam i z obojętnością popatrzyłam w jego oczy. - No mów-dodałam.

- No dobra to tak: spacerowałem po parku i zobaczyłem piękną dziewczynę,samą w parku i do tego płakała jak znam życie przez jakiegoś dupka. Postanowiłem podejść i zagadać a dalej już sama wiesz...

- Weź mnie zostaw człowieku! Czy to w ogóle jesteś normalny.?!Podchodzisz do nieznajomej dziewczyny.! Zaczynasz do niej gadać?! Głaskasz ją po głowie?! Potem biegniesz za nią przez pół parku ?!- wykrzyczałam prosto w jego buźkę.

- No bo wiesz...- zaczął niepewnie przystojniak.- bo ja nie mogę patrzeć jak jak kobieta płacze... jeszcze taka ślicznotka!- to ostanie powiedział niesłyszalnie ale ja i tak usłyszałam...Moje kąciki ust nieświadomie uniosły się do góry.

- tsa... ślicznotka... jasne.. jakbym była naprawdę śliczna .. to on... by mi tego nie zrobił!!!- ledwie to z siebie wykrztusiłam po czym wybuchłam płaczem....













piątek, 12 kwietnia 2013

Prolog

Mówią że nic nie trwa wiecznie,że wszystko ma swój początek i koniec. W życiu są tylko piękne chwile jak mówi tekst pewnej piosenki ale czy to prawda..? Jeśli Twoje Serce jest tak wielkie jak marzenia,
to wiedz że osiągniesz o wiele więcej.
Nigdy nie trać nadziei i wiary,
dlatego że to one dają nam siły do realizowania swoich marzeń.
Twoje marzenia są piękne i dlatego spełniają się.
Miłość, którą masz w sobie jest najwierniejszym

Twoim przyjacielem.Nigdy nie pozwól by ktoś zakłócił jej spokój,
a ta którą darzysz bliskich jest najważniejsza.
! Chciałabym
wam opowiedzieć pewną moją historię...

Mam nadzieję że wam się spodoba.! :)

czwartek, 11 kwietnia 2013

Bohaterowie:

                        Nicole Gray:
                                    

                                          Ma 20 lat, brata Matt'a i siostrę Jenny. 
                                              Mieszka z mamą i nimi w Londynie.Gra na gitarze.
                                              Ma chłopaka Jacoba i przyjaciółki Alex i Amy.
                  
                            
                                                             Louis Tomlinson:
                    

            Ma 21 lat. Jest piosenkarzem w zespole:One         
                                Direction. Mieszka z przyjaciółmi w Londynie.
                               Gra na gitarze. najlepszy przyjaciel : Harry Styles i Niall     
                                                             Horan.Wolny.      
                                                    
                                                                 Matt Gray:

         Ma 24 lata. Mieszka z dwiema siostrami: Nicole i Jenny oraz matką w       
                                                          
                                            Londynie.Uwielbia grac w piłkę nożną.
                                                       

Jenny Gray:



Ma 18  lat. Mieszka w Londynie z : siostrą,bratem i matką.  

Tańczy break'a i hip-hop.Wolna. 
 
Alex Coleman:
  


Ma 20 lat. Mieszka w Londynie. Ma przyjaciółkę Nicole i Amy.
Interesuje się modą. 

                

Jacob Prince:

Ma 20 lat. Mieszka w Londynie. Jest chłopakiem Nicole.
Interesują go motocykle.

Amy Scott:
Ma 20 lat. Mieszka w Londynie. Jest przyjaciółką Alex i Nicole.
Interesuje ją aktorstwo.