sobota, 20 lipca 2013

Rozdział VIII




zadzwonił mój przeklęty telefon.Lou momentalnie się ode mnie odsunął a ja mogłam odebrać wibrujące urządzenie.Okazało się,że dzwoniła Alex.Nie odebrałam.Szybko wystukałam na klawiaturze telefonu:
Sory Alex nie mogę teraz jestem z Lou...
- Nie odbierzesz?- z rozmyśleń wyrwał mnie głos chłopaka.
- To nic ważnego- powiedziałam ukazując moje zagłębienia w policzkach.
- To na czym skończyliśmy ? - powiedział brunet i podszedł do mnie. Lekko się pochylił i szybkim ruchem zachłannie wpił w moje suche usta.W tym momencie czułam dziwne uczucie w moim brzuchu.Jakby coś mnie łaskotało od środka.Było to wspaniałe uczucie zwane motylkami w brzuchu.
- Ja..ja przepraszam- szepnął chłopak i zbierając okulary przeciwsłoneczne wybiegł z sali.Byłam szczęśliwa a zarazem smutna.To pierwsze dlatego że chciałam aby mnie pocałował,ale nie wiem czy On tego chciał.Teraz już sama nie wiem czy dobrze zrobiłam odwzajemniając pocałunek.Miałam nadzieję,że chłopak się nie zraził i, że się jeszcze pokaże u mnie. Cały czas rozmyślałam nad tamtą sytuacją.Z tego jakże fascynującego zajęcia wyrwało mnie ciche stukanie w moje szpitalne drzwi.
-Proszę - odparłam. Po chwili moim oczom ukazał się blondynek z niebieskimi paczadełkami. Zajął miejsce koło mnie.
-Hej pamiętasz mnie?- zapytał bblondyn
- Niestety nie- odparłam chłopakowi
-Byłem tu u ciebie wczoraj z Louisem.- powiedział blondyn i wreszcie mnie olśniło.
-No tak przepraszam cię bardzo.-powiedziałam lekko ziewając.To z nim wczoraj przegadałam połowę dnia. On jest bardzo miły.Wiem też,że lubi sobie pojeść.Choć wcale na takiego nie wygląda. Jest chudy.Opowiadał mi o Louisie i o reszcie chłopców Liam'ie Zayn'ie i Harry'm . Z tego co wiem to Harry ma burzę loków na głowie. Liam nie lubi łyżek.Zayn się non stop przegląda w lusterku i ma dziewczynę Perrie. Opowiadała mi dużo o Lou.Już wiem czemu On często nosi szelki lub paski.Po prostu je uwielbia.
 Za niedługo będę musiała zamieszkać z piątką tych wariatów. 

Szczerze mówiąc to nie wiem czy to będzie dobre dla mojej psychiki.Jakoś to przeżyję chyba...
Po miłej pogawędce z Niall'em wpadła reszta czyli Zayn Harry Liam brakowało tylko Lou. 
- hej piękna nie bój się twój ukochany będzie pobiegł tylko po gazety i takie tam...- powiedział Harold wyszczerzając się i ukazując dołeczki. 
- Mój kto przepraszam?- zapytałam i rzuciłam najbliższą poduszką w Harrego stojącego przy drzwiach.
Niestety ofiara się odsunęła a drzwi otworzyły i przedmiotem dostał bogu ducha winny Tomlinson.
- Co za miłe powitanie powiedział Louis odkładając poduszkę na bok i wręczając mi ogromny bukiet  róż.
- A większego w kwiaciarni nie mieli ?- zapytałam ze smutkiem w głosie.
-Był.Już pędze -zaśmiał się Lou i wstawił kwiaty do wody.