Wstałem narzuciłem kurtkę,ubrałem czarne vansy a na nos założyłem czarne okulary i ruszyłem w stronę szpitala.Po około trzydziestu minutach byłem na miejscu.
Z kwiatkami ruszyłem do sali Nicole.
- Hej maleńka to dla ciebie -przywitałem się i wręczyłem dziewczynie mały bukiecik zółtych tulipanów.
- Hej dziękuję Lou, ale nie trzeba było- powiedziała zadowolona dziewczyna.
-Oj trzeba trzeba. Hmm może te walizki dam pod łóżko?
-Dobry pomysł.- odpowiedziała Nicole. -No jak byś był taki kochany.- dodała ze śmiechem dziewczyna.
-no jasne że jestem kochany,ale poproszę buziaka w policzek.- powiedziałem i zadziornie się wyszczerzyłem.
- No, ale nie wiem czy zasłużyłeś- powiedziała brunetka gdy odstawiłem walizki pod łóżko.
- Ani na jednego?- zapytałem ze smutną minką.
- No dobra- odpowiedziała Nic i przybliżając się do mnie lekko cmoknęła mój policzek.
-Okej bo się jeszcze zarumienisz- zaśmiała się dziewczyna- to ja idę po wypis, a potem odwieziesz mnie do domu?-zapytała z nadzieją w głosie.
- Chyba sobie kpisz, że ja Cię zostawię samą jeszcze trochę słabą w domu.Jedziesz do Nas i koniec.-powiedziałem prawie na jednym wdechu.
-Ale...-zaczęła Nic.
- Nie ma żadnego ale! teraz zmiataj po ten wypis!-zawołałem uradowany.
-No okej - powiedziała dziewczyna i zniknęła mi z pola widzenia.
Walizki zaniosłem do samochodu i wróciłem po dziewczynę.Po chwili czekania zza grubych drewnianych drzwi wychyliła się szczupła i piękna brunetka z którą udałem się do mojego samochodu.
****OCZAMI NICOLE****
Patrzyłam z fascynacją na Louisa, który poważny prowadził jego nowy samochód.Był w tedy taki męski a zarazem poważny i słodki.Jego tęczówki były jak ocean zalewający napływającą falą uczuć.
Był taki troskliwy.Troszczył się o mnie jak byłam w szpitalu razem z jego przyjaciółmi.Tylko ten z lokami chyba Harry traktował mnie inaczej niż Oni był jakiś nieobecny nieśmiały.
Chyba wreszcie zdołałam poczuć co to jest miłość. Zaczęłam wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia i w przeznaczenie.Wiem też, że będzie mi ciężko mieszkać z nim pod jednym dachem i udawać,że jest mi obojętny.Będę musiała jakoś wytrzymać.Na pewno mu nie powiem.Przynajmniej nie teraz.
Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się pod ogromna willą. Louis nacisnął pilot i brama powolutku się otwierała. Patrzyliśmy sobie w oczy.Po chwili Lou się do mnie przysunął.
Czułam jak wali mi serce z sekundy na sekundę co raz szybciej i mocniej.Nasze twarze się stykały.Gdy nagle zawibrował mi telefon.Chłopak się ode mnie odsunął i ruszył w stronę wielkiego garażu.
Pięć minut później stałam przed dużymi dębowymi drzwiami. Po chwili otworzył nam Zayn ,który automatycznie się we mnie wtulił.Potem to samo zrobił Niallem z Liamem. Louis zaprowadził mnie do pokoju w którym miałam się na razie zatrzymać
Był piękny.Miał szary kolor ścian . Na środku wielkiego pokoju stało duże białe łóżko z niebieskimi elementami.Po obu stronach łóżka stała szafka nocna z lampką.Była tam też duża szafa z ubraniami.Za widocznymi na zdjęciu drzwiami była ogromna garderoba.Całość wyglądała bardzo przytulnie.
- Podoba się ?-zapytał chłopak.
-Pewnie.Jest śliczny.-powiedziałam i rzuciłam się na łóżko a chłopak zamknął drzwi.
Po chwili chłopak położył się koło mnie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Kiedy nagle nasze usta złączyły się w pocałunku. Jego malinowe usta delikatnie a zarazem zachłannie pieściły moje usta.
Gdy nagle ...
piątek, 28 czerwca 2013
czwartek, 13 czerwca 2013
Rozdział VI
W końcu chłopak poznając mnie zgodził się.Po 20 minutach byłem pod dużym śnieżnobiałym budynkiem z masą okien zwanym szpitalem. Już chciałem biec,ale chłopak poprosił mnie o autograf. Nie miałem czasu,ale zgodziłem się. Szybko na niebieskiej kartce nabazgrałem moje imię i nazwisko.Wbiegłem do szpitala. Od razu udałem się na salę Nicole.Nie było jej tam.Po chwili niska brunetka oznajmiła że została przeniesiona na inną salę.Do niej może wchodzić tylko personel.Zrezygnowany chciałem odejść,ale ta sama osoba zaprowadziła mnie do sali. Po jakimś czasie wszedłem do sali ukochanej w stroju lekarza. Za mną stała pielęgniarka gdyby się coś działo. Podszedłem do Nicole. Była bardzo blada i piękna.Nie kontaktowała. Powoli złapałem jej rękę.
- Nicole jesteś silna. Poradzisz sobie.Jestem przy tobie. Wszystko będzie dobrze. Kocham cię.Nawet nie wiesz jaka jesteś dla mnie ważna.Obudź się.Ucałowałem ją tylko w policzek i wyszedłem. Drzwi od windy zamykały się a moim oczom ukazała się ta sama pielęgniarka. Krzyczała do mnie że się obudziła. W ostatnim możliwym momencie wyskoczyłem z windy. Wpadłem jak poparzony do sali, w której leżała Nic.
- Jak tylko pan wyszedł otworzyła oczy.Cały czas wołała Lou.
-Dziękuję.
- Zostawię państwa samych.
Wszedłem wgłąb sali i znów zobaczyłem Nic.chyba spała znowu spała. Odwróciłem się i chciałem wyjść.
- Zostań- wychrypiała Nic.
- Myślałem że śpisz - powiedziałem zajmując wskazane miejsce.
Długo rozmawialiśmy z Nicole. Potem pożegnałem się całując ją w czoło i poszedłem do pokoju lekarskiego pogadać z lekarzem.Okazało się, że nic jej nie jest i jutro może wyjść.A pogorszyło się bo pielęgniarka podała lek na, który dziewczyna jest uczulona.Podziękowałem lekarzowi i pojechałem wcześniej zamówioną taksówką do domu. Po osiągnięciu celu zapłaciłem kierowcy i udałem się do budynku. W kuchni siedział Niall. Musiałem z kimś pogadać. Tym razem to był On. Chociaż zawsze to był Hazza ,ale teraz to się niestety pozmieniało.To On się zmienił.Jest jakiś nieobecny.Całymi dniami Go nie ma.A jak już książę łaskawie zjawi się w domu to zazwyczaj z jakąś panienką na jedną noc.Nigdy taki nie był. Zawsze był w porządku w stosunku do kobiet. Zmienił się.Uważa się za króla świata i najseksowniejszego faceta na świecie.Co noc udaje się do klubu.Zaciąga pierwszą lepszą panienkę do łóżka.Po czym zostawia ją w swoim pokoju i wychodzi nad ranem gdy tamta jeszcze śpi.Nie powiem zajebista metoda.To nie może być tak bez powodu.On nie mógł się aż tak zmienić. Coś się musiało stać.Tylko co? - z moich przemyśleń wyrwał mnie Niall.
- hej kopciuszku obudź się to koniec bajki.
-Niall ja muszę pogadać.
Przyjaciel zaprowadził mnie do swojego pokoju.Po chwili rozmowy wyciągnął whisky.Wiedział że nie umiem tak na sucho,że nie lubię mówić o swoich problemach.Nie powiem trochę byliśmy wstawieni.
Dzień później:
Wstałem z ogromnym bólem głowy.Zawsze jak się napiję to dzień później strasznie się czuję.Na dodatek nie spałem w swoim łóżku i nie byłem w swoim pokoju. Po chwili zrozumiałem, że jestem w pokoju Niallera.Popatrzyłem na zegarek 10.00 za godzinę mam być po Nic. a ja jeszcze się nie zacząłem zbierać.Szybko pobiegłem do siebie do pokoju po ubrania. Potem poszedłem wziąśc prysznic.Ubrałem się i zbiegłem na dół.Tam jeszcze nikogo nie było. Jak zawsze. Nasz dom jest "używany" od 12.00 do 03.00. Zrobiłem śniadanie i poszedłem obudzić chłopaków. Najpierw wszedłem do Liam'a ale jego już nie było.Danielle. Następnie do Zayn'a. Tak samo.Perrie. Potem Niall. Ten akurat był.Wstał i nawet zaczął sprzątać.Na końcu Harry. O dziwo był.Ten miał w dupie to co do niego mówię nawet nie ruszył się z miejsca.Gdy zszedłem na dół tam wszystko błyszczało. Niall to jednak jest niezastąpiony. Oczywiście dostał nagrodę.Kupiłem mu 20 paczek żelków i 20 lizaków. Ucieszył się,a ja mogłem w spokoju jechać po Nic.
-----------------------------------------------
Hje :) Co tam u was ?
Nic.- skrót od Nicole :)
Rozdział nudny... jak mój każdy.... -_-
środa, 5 czerwca 2013
Rozdział V
Paparazzi zaczęli biec w naszą stronę, a ja zacząłem biec w kierunku samochodu, z dziewczyną na rękach.Próbowałem się przedrzeć przez ten tłum,aby dobiec do wyznaczonego miejsca. Po chwili z pomocą reszty chłopaków i Gemmy siedzieliśmy już w samochodzie, w drodze do szpitala . Oczywiście przed odjazdem zrobiono nam z tysiąc zdjęć. Po drodze pozostałej piątce opowiadałem całą tą historie z Nicole od początku.Chyba pierwszy raz tak uważnie a zarazem poważnie mnie słuchali.
Na końcu tej historii mnie rozgryźli. Wywnioskowali,że kocham Nicole. Tu akurat mieli rację. Nie chciałem się przyznać. Odrazu zacząłem zaprzeczać. Próbowałem po prostu wybić im to z głowy.
Nie chciałem żeby wiedzieli. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Może za jakiś czas. Po około 20 minutach byliśmy na miejscu. Wszyscy szybko wbiegliśmy do szpitala. Liczyła się każda minuta. W dużej zielonej sali czekała na nas młoda kobieta,chyba lekarka. Pozwoliła wejść tylko mi, a reszta musiała czekać na korytarzu. Po dokładnym zbadaniu Nicole pani doktor wystawia diagnozę. Okazało się,że na szczęście to ze stresu,przemęczenia i głodu,ale nie jest do końca tak kolorowo.Podobno dziewczyna jest w dobrym stanie,ale niestety w każdej chwili może być GORZEJ. Powiedziała też,że jest słaba i że mogę tylko chwilę z nią pobyć.Umówiłem się z Gemmą i chłopakami,że chwilkę przy niej posiedzę a Oni poczekają w aucie. Popchnąłem wielkie masywne drzwi.W środku sali na długim łóżku leżała bardzo blada Nicole. Spała. Usiadłem obok niej i złapałem ją za rękę.
Chyba nawet tego nie czuła.To pewnie działanie leków. Siedziałem tak wpatrzony w nią jak sroka w kość. Po chwili przysunąłem się bliżej i ucałowałem ją w rękę, którą cały czas trzymałem.Brunetka powoli otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie i cicho wyszeptała moje imię.
- Ci.... Nicole cichutko jestem przy tobie.- powiedziałem i poprawiłem grzywkę opadającą na jedno oko dziewczyny. Posiedziałem przy niej jeszcze jakiś czas i udałem się do samochodu. W miarę szybko dotarliśmy do domu Mamy Harrego. Swoją drogą to bardzo miła ,czuła i troskliwa osoba. Mieszka Ona w domu w Holmes Chapel wraz ze swoim partnerem Robinem i córką Gemmą. Mama Harrego ugotowała przepyszny obiad. Chwilę porozmawialiśmy z rodziną Harrego i wróciliśmy do domu. Niall odrazu poszedł sobie po coś do jedzenia, bo podobno był strasznie głodny. Harry był jakiś nieobecny. W ogóle prawie się do nikogo nie odzywał .Jak tylko wszedł to pobiegł do salonu. Włączył sobie telewizor a chwilkę potem usnął. W drodze do domu próbowałem rozmawiać z Harrym,ale nie chciał za bardzo.Daddy umówił się z Dan. Ja poszedłem do Nialla i słuchałem jak brzdąka na gitarze, przegryzając żelki.Po chwili wpadł do pokoju Nialla Zayn krzyczac:
- On chce mnie zabić!! On. Prostownica.!- krzyczał przerażony Zayn.
- Kto? i czemu? - zapytałem przyjaciela.
- On jest zły!-powtarzał co chwilę Malik.
- K***a ale kto?- zapytałem troszkę wkurzony.
- Harry! musicie mi pomóc!- krzyczał uciekający Zayn.
Z nimi wszystkimi to jak z dziećmi, nie wiem jak Liam z nami wytrzymuje.! No bo ja tez czasami zachowuje się jak małe dziecko.
- A co z tego będę miał.?- zapytałem Zayna.
- kilogram marchewek - odpowiedział szybko Malik.
-trzy,albo nigdzie sie nie ruszam.!- krzyknąłem.
- Niech ci będzie.!- tym razem krzyknął Zayn.
Popatrzyłem na Nialla. Wkroczyliśmy do akcji. W połowie zabawy zadzwonił mi telefon. Na wyświetlaczu był jakiś nie znany mi numer. Odebrałem.Dzwoniła pielęgniarka,że z Nicole jest gorzej.Nie myślałem długo. Wybiegłem z domu w tym czym stałem,czyli czarnych rurkach,białej bluzce w czerwone paski i vansach.Szybko wpadłem do samochodu. Próbowałem ,ale jak na złość nie chciał odpalić. Jechał samochód. Nie myśląc wybiegłem na drogę. Wbiegłem mu prosto przed maskę. Bo wiedziałem,że inaczej się nie zatrzyma. Jechał nim dość młody mężczyzna. Zaczął na mnie krzyczeć. Nie słuchałem go. Ja tylko chciałem być jak najszybciej w szpitalu. Przy Nicole.
Na końcu tej historii mnie rozgryźli. Wywnioskowali,że kocham Nicole. Tu akurat mieli rację. Nie chciałem się przyznać. Odrazu zacząłem zaprzeczać. Próbowałem po prostu wybić im to z głowy.
Nie chciałem żeby wiedzieli. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Może za jakiś czas. Po około 20 minutach byliśmy na miejscu. Wszyscy szybko wbiegliśmy do szpitala. Liczyła się każda minuta. W dużej zielonej sali czekała na nas młoda kobieta,chyba lekarka. Pozwoliła wejść tylko mi, a reszta musiała czekać na korytarzu. Po dokładnym zbadaniu Nicole pani doktor wystawia diagnozę. Okazało się,że na szczęście to ze stresu,przemęczenia i głodu,ale nie jest do końca tak kolorowo.Podobno dziewczyna jest w dobrym stanie,ale niestety w każdej chwili może być GORZEJ. Powiedziała też,że jest słaba i że mogę tylko chwilę z nią pobyć.Umówiłem się z Gemmą i chłopakami,że chwilkę przy niej posiedzę a Oni poczekają w aucie. Popchnąłem wielkie masywne drzwi.W środku sali na długim łóżku leżała bardzo blada Nicole. Spała. Usiadłem obok niej i złapałem ją za rękę.
Chyba nawet tego nie czuła.To pewnie działanie leków. Siedziałem tak wpatrzony w nią jak sroka w kość. Po chwili przysunąłem się bliżej i ucałowałem ją w rękę, którą cały czas trzymałem.Brunetka powoli otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie i cicho wyszeptała moje imię.
- Ci.... Nicole cichutko jestem przy tobie.- powiedziałem i poprawiłem grzywkę opadającą na jedno oko dziewczyny. Posiedziałem przy niej jeszcze jakiś czas i udałem się do samochodu. W miarę szybko dotarliśmy do domu Mamy Harrego. Swoją drogą to bardzo miła ,czuła i troskliwa osoba. Mieszka Ona w domu w Holmes Chapel wraz ze swoim partnerem Robinem i córką Gemmą. Mama Harrego ugotowała przepyszny obiad. Chwilę porozmawialiśmy z rodziną Harrego i wróciliśmy do domu. Niall odrazu poszedł sobie po coś do jedzenia, bo podobno był strasznie głodny. Harry był jakiś nieobecny. W ogóle prawie się do nikogo nie odzywał .Jak tylko wszedł to pobiegł do salonu. Włączył sobie telewizor a chwilkę potem usnął. W drodze do domu próbowałem rozmawiać z Harrym,ale nie chciał za bardzo.Daddy umówił się z Dan. Ja poszedłem do Nialla i słuchałem jak brzdąka na gitarze, przegryzając żelki.Po chwili wpadł do pokoju Nialla Zayn krzyczac:
- On chce mnie zabić!! On. Prostownica.!- krzyczał przerażony Zayn.
- Kto? i czemu? - zapytałem przyjaciela.
- On jest zły!-powtarzał co chwilę Malik.
- K***a ale kto?- zapytałem troszkę wkurzony.
- Harry! musicie mi pomóc!- krzyczał uciekający Zayn.
Z nimi wszystkimi to jak z dziećmi, nie wiem jak Liam z nami wytrzymuje.! No bo ja tez czasami zachowuje się jak małe dziecko.
- A co z tego będę miał.?- zapytałem Zayna.
- kilogram marchewek - odpowiedział szybko Malik.
-trzy,albo nigdzie sie nie ruszam.!- krzyknąłem.
- Niech ci będzie.!- tym razem krzyknął Zayn.
Popatrzyłem na Nialla. Wkroczyliśmy do akcji. W połowie zabawy zadzwonił mi telefon. Na wyświetlaczu był jakiś nie znany mi numer. Odebrałem.Dzwoniła pielęgniarka,że z Nicole jest gorzej.Nie myślałem długo. Wybiegłem z domu w tym czym stałem,czyli czarnych rurkach,białej bluzce w czerwone paski i vansach.Szybko wpadłem do samochodu. Próbowałem ,ale jak na złość nie chciał odpalić. Jechał samochód. Nie myśląc wybiegłem na drogę. Wbiegłem mu prosto przed maskę. Bo wiedziałem,że inaczej się nie zatrzyma. Jechał nim dość młody mężczyzna. Zaczął na mnie krzyczeć. Nie słuchałem go. Ja tylko chciałem być jak najszybciej w szpitalu. Przy Nicole.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


